Stopy Steve’a Jobsa. Czy Jobs był ugruntowany?

O CZYM SIĘ DOWIESZ:

Stopy Steve'a Jobsa. Czy Jobs był ugruntowany?

Jobs: Na sali ma panować całkowita ciemność.

Andrea*: Rozmawiałam z zarządca budynku i strażakami. Nie pozwolą nam wyłączyć znaków EXIT nad wejściami.

Jobs: Zapłacę karę.Tłumaczyłaś im, że zmieniamy tu świat?

Andrea: Tak, ale właściwości ognia pozostają bez zmiany.

Jobs: Nawet jeśli dojdzie do tragedii, ci, którzy przeżyją nie będą mogli narzekać, ci, którzy zginą, też powinni być zadowoleni. Na sali ma panować ciemność. Masz to załatwić, nie muszę wiedzieć jak.

*Andrea Cunningham – jako marketingowiec i specjalistka ds. komunikacji w 1984 roku pomagała wprowadzać Macintosha – komputer Apple, na rynek. Ten dialog odbył się zaraz przed pierwszą konferencją prezentującą Macintosha (na podst. filmu ” Steve Jobs”, reż. D. Boyle).

Wygląda na to, że Jobs miał problem z ugruntowaniem. Ale nie ma tego złego. Brak kontaktu z rzeczywistością przejawiał się u niego też jako wizjonerstwo, dzięki któremu przyspieszyła rewolucja w technologii i komunikacji między ludźmi. W świecie w ogóle. Bycie w obłokach własnych genialnych miało jednak opłakane skutki dla bliskich relacji Jobsa.

A gdyby Anodea Judith nauczycielka jogi czakralnej, spotkała Jobsa, żeby porozmawiać o ugruntowaniu, powiedziałaby może, że jego czakra podstawy nie do końca działa, że niezupełnie ma się dobrze. Ale jak pierwsza czakra wiąże się z ugruntowaniem w rzeczywistości?

Ogień to ogień, a doba ma 24 godziny

Czakra podstawy, inaczej czakra korzenia, odnosi się do ziemi – tej karmiącej materii, dzięki której człowiek może przetrwać fizycznie. Symbolizuje materialny, trwały i praktyczny aspekt życia oraz wszystkie instynkty potrzebne do przetrwania.

Jej umiejscowienie w ciele to stopy, nogi, końcowa część kręgosłupa: wszystko to stanowi punkty styku z ziemią, która żywi. W tzw. pierwszym świecie – świecie działania Jobsa, który stosunkowo rzadko zmaga się z zagrożeniem życia głodem, zimnem, brakiem wody, oznacza ona „zasadę rzeczywistości” wywiedzioną z psychoanalizy. Chodzi w niej o to, czy człowiek (na przykład taki Jobs), podejmując działania, bierze pod uwagę właściwości rzeczywistości, choćby społecznej czy materialnej. Tę drugą zauważa Andrea, gdy odpowiada Jobsowi na jego „prośbę”: „Tak, ale właściwości ognia pozostają bez zmiany”. Uważam też, że osoba ugruntowana uwzględnia swoje możliwości i ograniczenia emocjonalne, fizyczne, zdrowotne, i te same możliwości i ograniczenia innych ludzi.

Do czego może prowadzić pomijanie pierwszej czakry, czyli zasady rzeczywistości społecznej, materialnej, emocjonalnej? Na dłuższą metę bez relacji społecznych człowiek nie przetrwa. Jako „istota społeczna” paradoksalnie skazuje się na heroiczną samowystarczalność, taką, która graniczy z izolacją. Już choćby brak dotyku, do którego potrzebna jest druga osoba, ma opłakane skutki dla zdrowia kobiet i mężczyzn, a nieprzytulane noworodki i niemowlęta wolniej się rozwijają, są narażone na różne choroby, a nawet śmierć. I, jak podaje The Guardian:, „Już drobne muśnięcie przed nieznaną osobę, zmniejsza poczucie wykluczenia społecznego”.

Bez kontaktu z pierwszą czakrą człowiek może też w sposób autodestrukcyjny, tzn. zagrażający przetrwaniu, eksploatować własne zasoby – emocje, intelekt, ciało, zdrowie. Znamy zjawisko burnoutu czy przypadki śmierci z przepracowania w nowoczesnych społeczeństwach.

Pewnie dlatego Anodea Judith jako jedną z podstawowych praktyk w pracy z pierwszą czakrą proponuje uważne przyjrzenie się swoim harmonogramom i grafikom pod kątem ich realizmu – naszych faktycznych możliwości, temu, ile czasu dana czynność może zająć, ile go potrzebujemy na jej wykonanie. Szczególnie zaleca przyjrzeć się grafikom zajęć, podczas których dbamy o ładowanie baterii i regerenację, np. czasowi na medytację. Czy, medytując, nie jesteśmy “pod telefonem”, nie robimy “to do list” na jutro, czy nie korci nas, aby odpisać na maila?

Judith stwierdza również, że każdy rodzaj niekompletności, niedomknięcia w przestrzeni życia prywatnego w rodzaju za małej ilości czasu na wykonanie istotnej czynności czy chaos w szafkach i szufladach, będzie drenował naszą energię potrzebną do przetrwania. Drobne rzeczy – te małe lub większe korzenie – mogą mieć fundamentalne znaczenie.

Pierwsza czakra jest dobra dla ludzi, nie dla bogów

Jobs nie brał pod uwagę zasady rzeczywistości szczególnie w relacjach. Byciu ojcem Lisy zaprzeczał jak „zdarta płyta” w jej obecności przez wiele lat. Jako geniusz, kierujący się „słuszną ideą, z którą się zgadzał”, wyrażał się z nieukrywaną pogardą do tych, którzy nie byli tak inteligentni jak on. Nie brał więc pod uwagę ich możliwości. W końcu, broniąc się, zaczęli mu odpowiadać tym samym.

Andy**: Czegoś takiego nie naprawia się w kilka sekund.

Jobs: Mieliście na to trzy tygodnie. Wszechświat powstał w siedem dni.

Andy: Kiedyś opowiesz nam, jak to zrobiłeś.

**Andy Herzfeld – współpracownik Jobsa, współtwórca Macintosha.

Sposób, w jaki funkcjonują i reagują ludzie w relacjach, był dla Jobsa niepożądanym elementem rzeczywistości, która okazywała ciągły, irytujący geniusza opór. Ludzi traktował jako towary raczej wadliwe, co więcej sam w końcu tak o sobie powiedział.

Zgodnie z historią przedstawioną w filmie Boyle’a dopiero konfrontacja z wieloletnią współpracowniczką Joanną Hoffmann (de facto, znacznie przyczyniła się ona do sukcesu firmy), której ufał, uświadomiła mu w pełni ciemną stronę jego wizjonerstwa. Nazwała to „polem zniekształconej rzeczywistości”, my możemy to nazwać trudnościami z ugruntowaniem. Jobs jednak odpowiedział jej, że gdyby nie pole zniekształconej rzeczywistości „nie byłoby nas”, czyli Apple’a. Ona potwierdziła. To awers i rewers braku kontaktu Jobsa z ziemią.

Stopy a wyniki biznesowe

Anodea Judith pisze, że symptomami deficytów czakry podstawy u człowieka, oprócz braku ugruntowania, są: rozproszenie, bycie „spacey” – czyli jak na haju, bez kontaktu z rzeczywistością, oraz bycie „flighty” – niestabilnym, zmiennym, kapryśnym, lekkomyślnym.

Okazuje się, że te cechy Jobsa zdecydowanie zaszkodziły finansom Apple’a. Jego nierealistyczne założenia co do wyników sprzedaży nowych produktów przynajmniej dwukrotnie spowodowały redukcję personelu w firmach, w których działał Jobs, a w międzyczasie skutkowały dziesięcioletnim zwolnieniem jego samego z Apple’a. Choćby w tym widać, że brak ugruntowania może mieć spektakularną moc destrukcji, nie tylko w odniesieniu do człowieka, który je przejawia, ale wszystkich, którzy są od niego zależni. Potwierdzają to słowa dyrektora generalnego Apple’a, Johna Sculleya, w jednej z kluczowych konfrontacji z Jobsem:

Wydajesz sprzeczne instrukcje, jesteś niesubordynowany i uprzykrzasz ludziom życie. Najlepsi inżynierzy uciekają do konkurencji. Wall Street nie wie, kto prowadzi „autobus” – straciliśmy miliony dolarów.

Znacząca w filmie Boyle’a jest scena, w której Jobs zdejmuje eleganckie buty i myje stopy w klozecie. Stopy, a więc i cała rzeczywistość, w tym relacje społeczne, ograniczenia oraz możliwości własne i innych, a także uważność na zasoby potrzebne do przetrwania – zostają umieszczone w sferze tego, co kulturowo uznaje się za gorsze, prymitywne i nieważne. Stopy w klozecie to coś, czego Jobs chciał się szybko pozbyć, wydalić z siebie, odrzucić jako nieczyste i już nie jego, po to, żeby błyskawicznie zapomnieć. A jak się mają Twoje korzenie? Co z nimi robisz?